Umów się sama ze sobą, jaki jest Twój świat i uwierz, że taki właśnie jest

Jeśli czytałaś książkę Hawkinsa „Sukces jest dla Ciebie”, to na pewno kojarzysz tę historię o tym, jak budował dom. Z nikim nie podpisał żadnej umowy, przyjmował, że nikt go nie oszuka. Działam podobnie. Nigdy nie zawieram umów z Osobami, dla których tworzę strony internetowe (tutaj opisałam ofertę). Umowę ustną traktuję tak samo poważnie. Taka jestem w „pracy”. Sumienna, obowiązkowa, wywiązuję się z ustaleń, a dobro i poczucie szczęścia Klientki stawiam na piedestale. Nie, nie zaniedbuję własnych potrzeb, zachowuję równowagę, jednak daję całą siebie. 

Nie jest to reklama współpracy ze mną (chociaż czemu nie? ;)), a chcę zobrazować Ci pewien sposób działania, gdy chodzi o wywiązanie się z umowy zawartej z drugim człowiekiem.

Być może masz podobnie.

W pracy stawiasz swoje obowiązki na pierwszym miejscu, jesteś perfekcyjna, jak to się dzisiaj mówi – „dowozisz” projekty, dbasz o detale. Umowa zawarta  z kimś to rzecz święta.

Jednak z dowożeniem trudniej, gdy obiecujesz coś samej sobie, gdy wiesz, co trzeba zmienić, ale ciągle to odkładasz, gdy coś Cię boli, martwi, wymaga uwagi, a Ty odwracasz wzrok w inną stronę. 

Za pierwszym razem to po Tobie spływa, za drugim lekko kuje, za trzecim masz wyrzuty sumienia, ale za dziesiątym czujesz, że zdradzasz samą siebie. Cóż… przecież nie zawarłaś żadnej umowy ze sobą, prawda?

Nikt Cię z tego nie rozliczy. Nikomu nie trzeba wysłać raportu. Przed nikim nie musisz się tłumaczyć. 

Brak umowy samej ze sobą ma jednak opłakane konsekwencje. Żal, poczucie starty czasu, zgorzknienie, frustracja, wewnętrzna agresja, brak spełnienia. Nieszczęście.

Jakie konsekwencje ma dla Ciebie?

To jest o miłości do siebie, o odpowiedzialności za swój świat, o priorytetach. O piedestale, z którego zrzuciłaś samą siebie. O tym, czy dowozisz projekt życie.

Bez wątpienia chcemy tego najmocniej. Kobieta nie czuje lęku przed śmiercią, ale przed tym, że nie przeżyje życia w zgodzie ze sobą, że nie spełni swoich marzeń, że nie poczuje się naprawdę szczęśliwa.

Zgadzasz się ze mną? A zatem:

Umów się sama ze sobą, jaki jest Twój świat i uwierz, że taki właśnie jest. 

Spisz tę umowę. Nadaj jej mocy. Trzymaj się jej postanowień. Spraw, by było Ci głupio, gdy się z niej nie wywiążesz tak samo jak głupio byłoby Ci przed klientami / szefem. I więcej nie zdradzaj samej siebie. WYTRWAJ W TEJ WIERZE. Bo wiara to uznawanie czegoś za prawdziwe.

DO NOTESU

To dosyć ciekawe, że nigdy wcześniej nie zainteresowałam się Tonym Robbinsem, choć jest jednym z najsłynniejszych coachów na świecie. Nadrabiam zaległości. Mam dla Ciebie 6 pytań od Tony`ego. Akurat doskonale pasują do tematu listu.

1. Dlaczego nie spełniam marzeń?

2. Jakie przekonania, zachowania, nawyki mi to uniemożliwiają?

3. Co stoi mi na przeszkodzie?

4. Jaki jest we mnie konflikt wewnętrzny?

5. Dlaczego nie prowadzę życia, na jakie zasługuję?

6. Co takiego toleruję w swoim życiu, co sprawia, że moje życie wygląda właśnie tak jak wygląda?

Podziel się swoimi przemyśleniami
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
Jeśli moje teksty wnoszą do Twojego życia wartość, możesz wymienić się energią przez Suppi.pl. Dziękuję!

Nie wierz mi na słowo - sprawdź sama, czy
pisanie rozwojowe działa

5-dniowy eksperyment - "a co Ci szkodzi?"
5 ćwiczeń, które wykonasz w 10 minut i doświadczysz na własnej skórze tego,
czy pisanie jest dla Ciebie
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x