To dlatego nie możesz się zdecydować

W ubiegłą niedzielę pojechaliśmy na krakowskie Stare Podgórze w okolice Parku Bednarskiego. Aaach… zawsze, gdy tu jestem wypełnia mnie uczucie „jak cudownie byłoby tu mieszkać”. Następnie Kładką Bernatką powędrowaliśmy na Kazimierz, a tam spontanicznie zdecydowaliśmy się na obiad we Fluffy Fluffy.

Spokojnie, to nie będzie historia o japońskich placuchach ani przewodnik po krakowskich restauracjach, ale o tym, jak ułatwić sobie życie dokonując wyborów w zgodzie ze sobą.

W menu knajpy wszystko wygląda pysznie i zachęcająco, zdjęcia krzyczą „wybierz mnie, wybierz mnie!”. Alicja wiedziała już od wielu tygodni, co zje. Mi wpadł w oko Blueberry Bliss z bitą śmietaną, sosem jagodowym i karmelizowaną cytryną. To był mój pierwszy wybór, wyzwalacz pracy ślinianek.

Jednak… jakby naprawdę nie było innych smaków, mój Chłopak wybrał to samo. Zaczęłam szukać innej opcji, by popróbować różnych dań – odezwała się racjonalna i praktyczna Lidia.

I… w tym momencie poczułam dyskomfort. 

Nie przez to, że Jarek chciał zamówić to samo – to była jego decyzja, ale przez to, że muszę wrócić do przeglądania menu i wybierać spośród tylu opcji… Zdecydowałam się na Tiramisu. Było smaczne, ale to jednak borówki skradły moje serce. Na pewno zamówię je przy okazji następnej wizyty.

Co się tutaj wydarzyło?

Ala zrealizowała swój plan. Jarek posłuchał intuicji i wybrał to, na co miał ochotę, poszedł za pierwotną myślą. A ja mimo, że dostałam od intuicji jasną odpowiedź, zaczęłam analizować, kombinować i ostatecznie poczułam przytłoczenie i rozczarowanie. 

Podejmowanie właściwych decyzji nie jest sztuką, ale efektem świadomości siebie

Jeśli bywa tak, że nie wiesz, co wybrać lub czujesz, że wybrałaś źle, to prawdopodobnie dlatego, że nie podejmujesz decyzji zgodnie z Twoim autorytetem wewnętrznym.

Pewnie nie zwróciłabym na tę sytuację większej uwagi, gdyby nie to, że temat podejmowania decyzji badam pod mikroskopem już od jakiegoś czasu i z wielkim zainteresowaniem obserwuję siebie i innych. 

Myślałam, że intuicja jest wyrocznią dla każdej z nas. Myliłam się. Bóg wcale nie chciał, abyśmy były IDENTYCZNE, ale byśmy były AUTENTYCZNE. I tę prawdę o sobie odkrywały poprzez mnogość doświadczeń i coraz głębszą świadomość siebie.

Zgadzasz się z tym?

Moje zainteresowanie Human Design trwa nieprzerwanie od około 2 lat. Nie jestem ekspertką, ale oddaną wielbicielką. Widzę w tym narzędziu wielką wartość samopoznawczą. Nie foremkę z etykietą, ale indywidualną instrukcję obsługi swojej osobowości. Mi dała wiele ulgi, bo czułam, że odstaję, że jest ze mną coś nie tak w niektórych aspektach np. w relacjach, a tymczasem PO PROSTU TAK MAM i to jest ok.

Jednym z elementów indywidualnego bodygraphu jest „Autorytet wewnętrzny”, dzięki któremu możesz rozpoznać, jaki sposób podejmowania decyzji jest najbardziej zgodny z Twoją energią. 

I tak na przykład…

Zarówno ja jak i Jarek podejmujemy decyzje intuicyjnie, obowiązuje nas zasada pierwszej myśli, pierwszego uczucia. Gdy zaczynamy analizować, gubimy się i nie wybieramy niczego. Moja Córka podejmuje decyzje z ciała (autorytet sakralny). To znaczy, że jej ciało reaguje w określony sposób na tak i na nie. Moja Koleżanka z kolei ma autorytet emocjonalny – aby podjąć decyzję potrzebuje z nią posiedzieć.

Świadomość tego, jak naturalnie dokonujemy wyborów i korzystanie z tej wiedzy w praktyce, zapobiega tym niewygodnym stanom w ciele i dręczącym myślom: „a mogłam…”. 

Dzięki temu rozumiem, dlaczego jeśli mam do wyboru 100 torebek, to nie mogę wybrać żadnej. Gdy zobaczę tę jedyną i ją kupię – poczuję ogromną satysfakcję, ale jeśli jej nie kupię – zgorzknienie nie da mi spokoju przez kolejne dni. WIEDZA O SOBIE UCIELEŚNIONA W ŻYCIU POZWALA ZATEM SPOKOJNIE SPAĆ 🙂

Momencik! To nie koniec historii z placuchami w tle!

Jakby było mi mało prowadzenia obserwacji w swoim rodzinnym ogródku, to gdy czekaliśmy na swoje zamówienia, do Fluffy weszły dwie kobiety mniej więcej w moim wieku. Naprawdę przez dłuuugą chwilę nie mogły się zdecydować, gdzie usiąść: „może tu, a może tu” (3 stoliki były wolne). W końcu udało im się wybrać, rozpłaszczyły się, wzięły do rąk menu i jedna z nich powiedziała „i co tu teraz wybrać?” – tak inaugurowały kolejną dłużącą się chwilę podejmowania decyzji. Chyba nie słyszały przekrzykiwania się tych zdjęć… Miałam naprawdę wielką ochotę rzucić się im na ratunek!

Czyż to nie ciekawe, że pojawiły się akurat w tym samym czasie i miejscu, dostarczając mi materiałów do badań? Kocham te zbiegi okoliczności!

Podziel się ze mną swoją historią podejmowania decyzji. Czy przychodzi Ci to z lekkością? Co czujesz, gdy wybierzesz dobrze, a co gdy zaliczysz fuckup?

Och, mam jeszcze tyle przemyśleń w tym temacie! Ale pozostawię Cię w zadumie nad swoim oprogramowaniem.

Podziel się swoimi przemyśleniami
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
Jeśli moje teksty wnoszą do Twojego życia wartość, możesz wymienić się energią przez Suppi.pl. Dziękuję!

Nie wierz mi na słowo - sprawdź sama, czy
pisanie rozwojowe działa

5-dniowy eksperyment - "a co Ci szkodzi?"
5 ćwiczeń, które wykonasz w 10 minut i doświadczysz na własnej skórze tego,
czy pisanie jest dla Ciebie
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x