Rozpuść wszystkie przeszkody z Boską pomocą

Czy myślisz sobie czasem, że osobom, które nie mają nic wspólnego z rozwojem osobistym jest łatwiej? Nie analizują swoich zachowań, nie doszukują się drugiego dna, nie interpretują swoich doświadczeń poprzez pryzmat “aha, to dlatego”. Mogłoby się wydawać, że jest im łatwiej. Że nie frustrują się z powodu braku klarowności co do swojej życiowej misji. Nie tracą energii na rozgrzebywanie programów rodowych. Nie rozpaczają nad brakiem odpowiedzi po wielu latach szukania “kim jestem”. Przemykają Ci czasem takie myśli przez głowę?

Mi nie. Nie zamieniłabym się z nikim na świadomość.

Parę dni temu miałam chwilowy kryzys. Najpierw czułam bombardowanie negatywnymi umniejszającymi myślami, a potem przez 2 dni byłam energetycznie wyczerpana, bolało mnie całe ciało. Jakby wyssano ze mnie całą energię. Nie ćwiczyłam, nie pisałam, obserwowałam. Nie przyznałam się nikomu, że mam taki zjazd, mówiłam, że czuję się zmęczona fizycznie, ale nie wchodziłam w szczegóły. I dziś uważam, że to była świetna decyzja. 

Po pierwsze nie wprowadziłam tej energii do życia żadnej z bliskich mi osób.

Po drugie nie potęgowałam dramatu – rozprawianie o tym dałoby sytuacji potężną dawkę uwagi.

Po trzecie – wyszłam z tego z ważnymi dla mnie wglądami.

Obudziłam się dzisiaj z myślą: TO JA ZA TO ODPOWIADAM.

(Tak, już od bardzo dawna budzę się z olśnieniami, z afirmacjami, z pomysłami, co pewnie wynika z wieczornej rutyny)

Zaczęłam wymieniać różne zdarzenia, „błędy”, okoliczności rozpoczynając od “To ja odpowiadam za…”. Wstałam, zrobiłam ćwiczenia, krótką medytację, eft (zajmuje mi to ok 20 minut), zaparzyłam kawę i zaczęłam pisać. Pierwsze moje zdanie brzmiało tak:

“Z Boską pomocą rozpuszczam wszystkie przeszkody stojące na mojej drodze do pełnego pojednania z Bogiem.”

Tutaj się zatrzymałam. Poczułam poruszenie i rozluźnianie w ciele. Cały czas wybrzmiewało w mojej głowie “odpuszczam, odpuszczam, odpuszczam”. To było naprawdę wspaniałe uczucie, trwające dosłownie chwilę, ale niemal natychmiast po nim przyszło do mnie mnóstwo klarownych odpowiedzi na pytania o mój biznes.

Gdybym nie potrafiła połączyć tych wszystkich kropek, nie dostrzegłabym złota, które spłynęło na mnie wraz z brakującymi puzzlami.

Bo to jest tak, że można w bardzo uproszczonym schemacie przedstawić poziom świadomego doświadczania życia bazując na takich 3 etapach:

  1. najpierw człowiek pyta “DLACZEGO… (mi się to przydarza) ?
  2. potem “PO CO… (mi się to przydarza) ?
  3. aż w końcu mówi i czuje “OK, AKCEPTUJĘ”

Ale, jak to słusznie dopowiedziała moja Mama – akceptuję, ale nie na zasadzie „niech tak będzie”, tylko „nie walczę, przyjmuję, rozumiem”. Myślisz podobnie? A może masz inne zdanie? Chętnie je poznam! 

I z tym zaproszeniem do rozmowy Cię dzisiaj zostawiam. 

Zawsze odpowiadam na maile, czasem dopiero po kilku dniach, ale odpowiadam.

Podziel się swoimi przemyśleniami
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
Jeśli moje teksty wnoszą do Twojego życia wartość, możesz wymienić się energią przez Suppi.pl. Dziękuję!

Nie wierz mi na słowo - sprawdź sama, czy
pisanie rozwojowe działa

5-dniowy eksperyment - "a co Ci szkodzi?"
5 ćwiczeń, które wykonasz w 10 minut i doświadczysz na własnej skórze tego,
czy pisanie jest dla Ciebie
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x