Lepiej przetrwać najgorsze tsunami niż udawać, że się pływa jachtem po spokojnym oceanie.
Porozmawiajmy dzisiaj o tym, czym jest rozwój osobisty i dlaczego często korzystanie z jednego narzędzia nie przynosi nam upragnionych rezultatów.
Słowa, którymi rozpoczynam dzisiejszy list są efektem moich refleksji na temat wypierania bolesnych, traumatycznych wspomnień, ran w sercu, licząc, że w magiczny sposób wyparują. Tymczasem dziś jesteś sumą swoich myśli i doświadczeń nie tylko z wczoraj, ale też sprzed miesiąca, roku, wielu lat wcześniej… Moje obserwacje osobiste, ale i Kobiet z mojego otoczenia, zaprowadziły mnie do wniosku, że praca z przekonaniami nie działa jak przełącznik światła – jedno gasisz, drugie zapalasz. Pewność przekilkania możesz uzyskać dopiero wtedy, gdy efekty swojej wewnętrznej zmiany zobaczysz w świecie zewnętrznym. Naturalnie zaczną wylewać się z Ciebie na kreowany przez Ciebie świat. Tego nie da się nie zauważyć.
Przez ostatnie 2 i pół roku próbowałam bawić się w(y)łącznikiem oczarowana magią, że może to być tak proste, tak szybkie, tak niezawodne.
Praca mentalna upływała mi głównie pod znakiem dobierania właściwych afirmacji, poznawania prawa założenia, pisania self conceptu. Skupiłam się całkowicie na mocy słów, eksplorując temat w wielu różnych źródłach (również naukowych), a przede wszystkim praktykując każdego dnia + odrzucając wszystko, co dotychczas robiłam.
Zauważyłam, że w okresach bardzo regularnego afirmowania miałam lepsze samopoczucie, wyższe libido, pozytywniej patrzyłam na świat. Ponadto wiele spraw w świecie zewnętrznym pięknie zaczęło się układać wedle moich życzeń – tych wypowiadanych i tych zapisywanych. Sporo sukcesów odhaczyłam. Dotarłam jednak do miejsca STOP, „nie pójdziesz dalej Moja Droga”. Miejsca, w którym uświadomiłam sobie istnienie takich blokad w moim ciele i podświadomości, których nie jestem w stanie przeafirmować.
Głęboko ukryte, a jednocześnie pociągające za sznurki z wielką mocą
Nie chodzi o to, że moc słów nie działa lub nie jest wystarczająca. Przeciwnie – nadal uważam, że jest, ALE. Ale należy uwzględnić strefy:
Ja Jestem <-> Ja wibruję <-> Ja mówię/myślę <-> Ja kreuję
które się przenikają, uzupełniają, współistnieją. Wszystkie te strefy są żywe w Twoim życiu przez cały czas. Twoje słowa i myśli kreują hologram Twojego świata zewnętrznego, doświadczeń, ale ZASTANÓW SIĘ, SKĄD SIĘ ONE BIORĄ I KTO JE WYPOWIADA (chwila na oddech i pierwszą myśl). Czy jest to dorosła świadoma siebie kobieta, potrafiąca z gracją zarządzać swoimi emocjami, pewna swojej wartości, spełniająca się w życiu, czy KTOŚ INNY, KTO?
Kreacje pragnień = piękne słowa = wysokie wibracje = JA/TY
Mam za sobą pracę wieloma narzędziami rozwojowymi. Za każdym razem porzucałam wszystkie inne na rzecz jednego, które aktualnie w moim odczuciu było najlepsze. Podchodziłam do tematu bardzo radykalnie. Dzisiaj widzę, że była to naiwność małej dziewczynki. Dorosła Ja wie i czuje, że tylko połączenie działań we wszystkich tych sferach może zaspokoić tęsknoty miłości, harmonii, samorealizacji.
„Jak osiągnąć ten upragniony stan?”
Drogą do celu jest samopoznanie
Praca z wewnętrznym dzieckiem, medytacja, pozytywne myślenie, wdzięczność, pisanie, afirmacje, ustawienia, hipnoza, astrologia, human design, psychoterapia, aktywność fizyczna… Metod samopoznania jest całe mnóstwo. Wybierz te najlepsze dla Ciebie dopasowując je do realnych potrzeb. To, co mogę Ci zarekomendować, tak z serca, to jest to docenienie drogi samej w sobie. Skupienie na celu często zabiera radość odkrywania.
Aaa i totalną uważność.
Co mówisz, jak reagujesz, jak się zachowujesz, co Cię denerwuje, kiedy się emocjonujesz, jakie myśli nie dają Ci spokoju itd.
Równie ważne: co ktoś mówi do Ciebie, jak się wobec Ciebie zachowuje, jak Ciebie traktuje, czy i jak Cię ocenia itd. Hologram prawdę Ci powie 🙂
Do zapisywania swoich obserwacji niezawodny jest oczywiście notatnik, który dostarczy Ci ogromnie dużo wiedzy. Powodzenia!
DO NOTESU
Autoterapia poprzez odręczne pisanie jest wyjątkowo efektywnym narzędziem wspierającym Cię na drodze samopoznania.
Zapraszam Cię dzisiaj do udzielenia szczerych odpowiedzi na pytania:
1. Do czego tak naprawdę tęsknię?
Nie tak powierzchownie, ale tak najgłębiej. Możesz narysować matrioszkę, która wraz z odsłanianiem kolejnych warstw będzie udzielać coraz głębszych odpowiedzi.
2. Kto tęskni? Czy zawsze jest to ta sama osoba?
3. Dlaczego te tęsknoty są niezaspokojone?
4. Jak się czuję z tym, że te tęsknoty są niezaspokojone?
5. Jakbym się czuła, gdyby tęsknoty te zostały zaspokojone?
Opisz wszystko dokładnie, ze szczegółami, w czasie przeszłym jako już spełnione.
6. Co mogę zrobić, by zaspokoić moje tęsknoty?
Co się w Tobie zmieniło? Co masz ochotę zrobić?

