Wiesz, według mnie, duchowość czy rozwój osobisty, jest o tym, że wszystko, co nam trzeba, już mamy, a wszystkie poszukiwania zawsze kończą się w nas.
To tak samo jak ze szminką, której szukałam w drogeriach, a ona była cały czas w mojej szkatułce na toaletce w sypialni.
Jakiś czas temu temu, pomiędzy łykami białej kawy z mlekiem roślinnym, opowiadałam Koleżance o tym, jak bardzo chciałabym mieć szminkę w takim zgaszonym różu. Szminkę, która delikatnie podkreśla bez wrażenia, że usta idą pierwsze.
Wypowiedziałam na głos życzenie.
Użyłam SŁOWA.
Kilka dni później, wyciągnęłam z mojej szkatułki dokładnie taki kolor, jaki chciałam.
Nie, nie znalazł się tam w magiczny sposób, choć przedmioty z naszego domu lubią same wędrować.
Miałam tę szminkę od dawna, ale widziałam ją inaczej.
I wiesz, to, co NAJLEPSZE mamy zazwyczaj pod nosem.
Jasne, ja tę szminkę musiałam kiedyś kupić i schować. Ale żeby zacząć jej używać MUSIAŁAM SPOJRZEĆ NA NIĄ INACZEJ.
Tak samo jest na drodze duchowej.
Wystarczy SPOJRZEĆ ZE ZDUMIENIEM.
Poszerzyć horyzont.
Otworzyć się na inną perspektywę.
Znam mnóstwo Kobiet z rozwoju.
I wszystkie jednym głosem mówią, że wszystko jest w nas.
Tylko to jest zbyt banalne, by tak od razu w to uwierzyć.
A szkoda.
Wszystkiego, co najlepsze
Lidia

