Instagram pęka od podsumowań 2025. Co ciekawe, wiele Kobiet wolałoby stanąć oko w oko z tygrysem w jednej klatce aniżeli przeżyć miniony rok ponownie. Przybijam piątkę! Choć oczywiście mam w sobie mnóstwo wdzięczności, bo wielu, ciągnącym się od lat, problemom wykrzyczałam „SAYONARA”. Prawda jest jednak taka, że emocjonalnie 2025 mnie mocno rozjechał, potem poskładał oferując całkiem dużą dawkę spokoju i wyrównania energii po to, by pokazać mi na koniec, że nie o to w życiu mi chodzi. OMMMMMM…
Trudno jednak poczuć, czego tak naprawdę się chce, gdy umysł człowieka krąży wokół braku pieniędzy, tkwiąc w popularnym ostatnio sformułowaniu „tryb przetrwania” (chyba, że to tylko algorytm mojego insta mi to podpowiada?). I wiesz… podobno trudno stworzyć pieniądze będąc w napięciu, wibrując nisko, będąc na granicy romansu z depresją. Ale mi się to udało. Stan, z którego stworzyłam dużą zmianę finansową w naszym życiu był zaprzeczeniem narracji w tematach „energii pieniądza”.
To pokazało mi, że Bóg / Wszechświat wcale nie oczekuje tego, bym spełniła 100 zasad, bym była chodzącą wdzięcznością, bym była jakimś ideałem na chmurce.
Nie. To wszystko nieprawda. Poszłam do Niego i powiedziałam, że dłużej tak nie dam rady i niech On zmienia mi to pobojowisko na jakiś przyjemny plac zabaw. Nie oczekiwał, że stanę się najlepszą wersją siebie. OCZEKIWAŁ, ŻE ZWRÓCĘ SIĘ DO NIEGO O POMOC. Tak to czuję.
I to jest „TO COŚ”, co zabieram ze sobą w 26 – relacja z Boskością we mnie.
Dobra, koniec dygresji, miało być o wizji. Wracam ⭣
A więc grudzień przynosi nam obfitość pomysłów na stworzenie wizji na Nowy Rok. Od najbardziej przyziemnego planowania w kalendarzu, przez tworzenie map marzeń z wycinkami z gazet aż po malowanie kolorowych neurografik. Przyglądam się temu bogactwu technik i… żadnej z nich nie biorę dla siebie. Mam takie poczucie, że za dużo zachodu z tym wszystkim…
Gdybym wylądowała sama na pustyni, to nie mogłabym stworzyć wizji na Nowy Rok, bo nie miałabym pisaków i starych Zwierciadeł? 😀
Patrzę sobie na te wszystkie metody tworzenia wizji z różnych stron zastanawiając się, co sprawia, że działają lub padają już w styczniu. Która z tych metod jest najlepsza? najskuteczniejsza? Czy ich efekty zależą od samej metody? Eh… Gdyby jednak okazało się, że neurografiki są pewniakiem, to musiałabym od razu wyzywać tygrysa na pojedynek.
Im więcej się DOWIADUJĘ, tym bardziej CZUJĘ, że wszystko rozgrywa się na poziomie energetycznym. Nie ważne więc, jaką technikę zastosujesz – czy będziesz pisać, rysować, wyklejać, tańczyć, robić gwiazdy – ważne, jaką energię w to włożysz.
WAŻNE, czy Ty wierzysz w to, że ta konkretna metoda zadziała i czy Ty ufasz, że to, co wybrałaś jest najlepsze dla Ciebie. Weź te techniki, tak jak ja, na szkiełko pod mikroskop i niech intuicja się wypowie. Oddaj jej głos.
Metoda, którą wybrałam (choć na pustyni może zabraknąć papieru eh…)
Mam na swoim koncie wiele wizji noworocznych. Bo choć mówią, że każdy moment na wprowadzanie zmian jest dobry, to czuję, że energia początku ma w sobie magię. Pierwszy dzień tygodnia, pierwszy dzień miesiąca, pierwszy dzień roku. Lubię te początki. Lubię tę świeżość. Lubię nadawać im znaczenie.
W tym roku stawiam na prostotę. I skorzystam ze swojej porady, a nie Instagrama 😀
Potrzebne mi będą pióro, kartka na notatki w nowym kalendarzu, cisza wokół. Napiszę list. Nie wizję, ale list. Adresatem będzie Bóg we mnie. Opiszę w paru punktach (po 2-3 zdania na każdy), co RAZEM stworzyliśmy w roku 2026. Użyję czasu przeszłego. Na koniec podziękuję. Następnie będę trzymać kalendarz na półce nocnej w sypialni i codziennie przed spaniem i po obudzeniu będę czytać ten list. I tyle. Postawię na magię.
Niech wizja stworzy Ciebie!
Kiedyś życzyliśmy sobie tego, by spełniły się nasze marzenia. Zobacz, jaka jest w tym mądrość. „Niech się spełnią”. W domyśle – SAME. W domyśle – NIECH SIŁA WIĘKSZA OD NAS JE SPEŁNI. Jakie to kobiece podejście – „Jestem, to wystarczy, to mi się należy, to samo do mnie przychodzi”. Czujesz energię tych słów? Taką rozpływającą, przyjmującą, otwierającą? Bo ja tak.
Ktoś kiedyś to przeformułował mówiąc, że marzenia się spełnia, inni to podłapali i zrobiła się z tego „mądrość życiowa”. W domyśle – DZIAŁANIE, ROBIENIE czegoś – domena męska.
I wiesz, gdy patrzę wstecz na siebie, która zapisuje jakieś cele, a potem ich nie osiąga, to rozumiem dziś powód – chciałam coś robić, by je osiągnąć, a nie zaufać, że to się po prostu wydarzy.
Innymi słowy pozwólmy naszym wizjom stworzyć idealne warunki do tego, by spełniły się same. Pozwólmy, by dzień po dniu tworzyły nas. Bez siłowego wywoływania zmian, ale Z INTENCJĄ, ŻE TA WIZJA TWORZY NOWĄ MNIE, A NOWA JA REALIZUJE WIZJĘ NATURALNIE. Że to wystarczy. Że to gdzieś w energii działa za mnie. Że powierzam te pragnienia MOCY we mnie i dalej jestem prowadzona.
P.S. Czy to odbieranie sobie sprawczości? Ja przez większość życia byłam w trybie działania i wcale nie czułam, że to dodaje mi sprawczości. Czuję się bardziej sprawcza, gdy po prostu jestem w zgodzie z moją kobiecą energią.

