Nie trać czasu na journaling

Jestem z tych osób, które zaglądają do newsletterów, na które się zapiszą. Nie jestem zbieraczką ebooków i innych bezpłatnych prezentów. Szczerze wierzę w wartość maili, które ktoś do mnie wysyła.

Dostałam w środę list z pewnego notatnikowego biznesu, w którym były „journal prompts na listopad”. Oczywiście zajrzałam. I wiesz… osobiście wstydziłabym się zaprosić Cię do udzielania odpowiedzi na takie pytania… Nie dlatego, że są złe, ale dlatego, że ja nie traciłabym czasu na płytkie pisanie. Nie krytykuję tej marki ani osoby, które zaproponowała owe pytania, wręcz przeciwnie – kibicuję im, tworzą piękne notesy. 

W moim odczuciu jednak journaling wnosi do życia bezcenną wartość tylko wtedy, gdy jest skrojony do potrzeb i pragnień Piszącej.

Nie jestem zwolenniczką pisania byle czego, odpowiadania na przypadkowe pytania czy pisania dziennika lamentów i żali. Można korzystać z ćwiczeń pisania ekspresywnego okazjonalnie, ale nie powinny być one codzienną rutyną. 

Z mojego doświadczenia wynika, że największe takie namacalne, widoczne gołym okiem (a o te przecież nam chodzi) zmiany w moim życiu następowały po pisaniu samych najlepszych słów na mój temat. Czyli nie wtedy, gdy pochylałam się nad problemem „co mam z tym zrobić”, ale wtedy gdy skupiałam się na stanie, gdy jest już rozwiązany „co mam o sobie myśleć”. Innymi słowy – gdy nie identyfikowałam się jako osoba z tym konkretnym problemem, ale jako osoba, która już ten problem rozwiązała. Słowo IDENTYFIKACJA jest tutaj bardzo ważne.

Rozwój osobisty jest pasją odkrywania siebie, a notes narzędziem do kreacji tożsamości.

Dlatego traktuję journaling poważnie. To nie jest piszu piszu jednym okiem w notesie, a drugim na serial. To naprawdę nie ma sensu, gdy nie jesteś na tym skupiona, gdy nie wczuwasz się w pisane słowa, gdy nie pozwalasz, by energia tych słów zalewała Twoje ciało i umysł. Nie trać po prostu czasu.

Wszystko, co piszesz po słowie „JESTEM” jest programowaniem Twojej podświadomości tym, z czym i/lub z kim się identyfikujesz. Jeśli piszesz podobne zdania codziennie, utrwalasz ten obraz siebie aż w końcu zaczynasz uznawać go za prawdę. Bardzo polecam otaczać się tymi słowami na co dzień. Powtarzać w wolnych chwilach, przykleić koło łóżka na kartce, dodać na tapetę telefonu. Ważne są towarzyszące Ci uczucia, gdy piszesz / wypowiadasz / myślisz dane słowa. W ciągu dnia zamiast afirmować możesz sobie przypomnieć to uczucie. Wybierz najlepszy sposób dla siebie.

Zostawiam Cię z pytaniem: z kim chcesz się identyfikować?

DO NOTESU

W listopadzie spotkamy się 4 razy, wobec czego przygotowałam dla Ciebie (i siebie również) 4 ćwiczenia  dotyczące wyznaczanych przez Ciebie (i siebie) standardów w różnych obszarach życia.

Ćw. 1. CODZIENNOŚĆ

Przyjrzyj się przekonaniom, które blokują doświadczanie przez Ciebie wysokich jakości w życiu codziennym, np.: nie chce mi się, nie mam na to czasu, nie zasługuję, nie jestem tego warta, „szkoda zachodu”, mam za wiele na głowie, to dla bogatych itd. Niech to będzie szybki sprint – pytasz siebie „dlaczego nie mogę celebrować życia na co dzień” i piszesz krótkimi hasłami wszystko, co przychodzi Ci do głowy. Nie wchodź w stan identyfikowania się z tymi przekonaniami. Zamiast tego zapisz ich odwrotności zaczynając od „Identyfikuję siebie jako kobietę, która…”

Przyjemnego pisania!

Podziel się swoimi przemyśleniami
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
Jeśli moje teksty wnoszą do Twojego życia wartość, możesz wymienić się energią przez Suppi.pl. Dziękuję!

Nie wierz mi na słowo - sprawdź sama, czy
pisanie rozwojowe działa

5-dniowy eksperyment - "a co Ci szkodzi?"
5 ćwiczeń, które wykonasz w 10 minut i doświadczysz na własnej skórze tego,
czy pisanie jest dla Ciebie
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x