Nie przebijam się przez mur… Już nie!
Kiedyś z wielką ochotą przekonywałam kogoś do wegetarianizmu,
z kimś innymi debatowałem o tym, co rządzi światem – los czy przeznaczenie,
a jeszcze komuś innemu próbowałam udowodnić istnienie reinkarnacji.
Była we mnie ISKRA buntowniczki chcącej zmieniać świat.
Dziś…
Nie toczę dyskusji.
Nie przepycham się z nikim na argumenty.
Nie przekonuję do mojego stylu życia.
Gdy ktoś jest zamknięty w swoim świecie racji, poglądów i stanowisk, nie podejmuję z nim rozmowy na tematy, w których się znacząco różnimy.
Nie dlatego, że się boję.
Ale dlatego, że jest to niepotrzebna strata energii.
Dlatego, że szanuję naszą odmienność.
DLATEGO, ŻE NIE MARNUJĘ MOICH SŁÓW.
ISKRA we mnie pozostała, ale bunt zrobił miejsce zajęciu się sobą i swoim życiem.
Wszystkiego, co najlepsze
Lidia

