Zdradzę Ci kilka z moich marzeń… a raczej wizualizacji, które często widziałam przed snem…
Bardzo, bardzo chciałam kłaść torebkę po stronie pasażera w samochodzie.
Ten gest był w moich wyobrażeniach synonimem… jakiegoś rodzaju niezależności, wolności, kobiecej siły. Wsiadam za kierownicę i odkładam torebkę obok.
Bardzo, bardzo chciałam też mieć własną sypialnię z dużym małżeńskim łóżkiem.
Z półeczką, na której trzymałabym pamiętnik i książki. Z własną wielką szafą, w której nie byłoby ani jednej zabawki. Wchodzę do sypialni, zamykam drzwi i jestem sama ze sobą.
Bardzo, bardzo chciałam mieć własnego iphona.
Od zawsze był dla mnie symbolem luksusu, wygody, nowoczesności. Taka kwintesencja miejskiego życia, która bardzo mnie pociągała.
Bardzo, bardzo chciałam, aby Alicja poszła do wspaniałej szkoły.
Z nauczycielami pełnymi pasji, bez oceniania, w której wzbudzana jest Jej ciekawość świata. Do szkoły, w której będzie się rozwijać wewnętrznie. Szkoły, w której kocha się dzieci i pomaga im się pozostać sobą.
Bardzo, bardzo chciałam oglądać wystawy sklepowe nic nie kupując, ponieważ nic nie jest mi potrzebne, a nie dlatego, że mnie „nie stać”.
Tak, tęskniłam do takiego poczucia komfortu – mogę, ale nie chcę. I czuć ten wachlarz możliwości, z którego świadomie wybieram to, co ze mną spójne.
Mój rok 2021 był pięknym rokiem. Moje marzenia się spełniły.
Zdałam prawo jazdy i mogę codziennie zawozić Alicję do centrum Krakowa, by uczyła się w szkole, której pragnęłam dla mojego dziecka, kiedy nawet jeszcze nie było go w planach. Przynajmniej tych „ludzkich”.
Przeprowadziliśmy się do dużego, ślicznego mieszkania, w którym jest nam taaak dobrze, w wyniku podjęcia spontanicznej, szybkiej decyzji, bez pewności, czy starczy nam na nie kasy. Zasada „najpierw pragnienie, potem pieniądze” nas nie zawiodło.
Dostałam w prezencie iphona, który ma wszystko to, czego potrzebuję od telefonu. Jest mały i zgrabny, ma dobrą baterię, robi piękne zdjęcia i ma dużo pamięci. Nie rozładowuje się na mrozie, a spotify na nim śmiga.
I wiesz? Tak, to materialne marzenia.
Mogłoby się wydawać, że to nic wielkiego, że to zaspokojenie pragnień ego, które chce więcej.
Jednak, czy nie rodzimy się na Ziemi, by doświadczać ziemskiego życia najlepiej jak potrafimy? W lekkości, przyjemności, obfitości, co jest naturalnym stanem Duszy?
Uwierz mi, musiałam na przestrzeni ostatnich 3 lat wykonać ogromną pracę wewnętrzną, by dziś doświadczać tych materializacji. A przed tymi ostatnimi 3 latami, które krok po kroku zbliżały mnie do stanu z dziś, doświadczyłam mnóstwo cierpienia i bólu.
Nie łatwe zadania moja Dusza wybrała… Jestem sobie tak ogromnie wdzięczna za tę drogę.
Kiedyś też nie wierzyłam w to, że energia płynie z wnętrza na zewnątrz.
Byłam bardzo sfrustrowana, że do innych pieniądze płyną z taką lekkością, a ja wciąż i wciąż walczę czując brak.
Dziś nie muszę w to wierzyć, ja to wiem.
Nie będę stawiać celów finansowych na 2022 czy robić mapy marzeń, ale za to dokładnie zaplanuję moją dalszą przygodę samopoznania.
Bo… te piękne manifestacje nie zwiększają mojego poziomu szczęścia, a komfort i lekkość życia.
Natomiast mój stan wewnętrzny owszem i to bardzo, coraz bardziej.
Wszystkiego, co najlepsze
Lidia

