Dostałam dzisiaj maila w ramach pewnego newsletteru, w którego tytule był atak. Atak wycelowany w lęk o to, że coś mnie ominie, że przegapię okazję, że nie zdążę kupić kursu w niższej cenie. Manipulacja XXI wieku. Jestem wyczulona na te wszystkie zabiegi marketingowe, których celem jest próba wpływania na moją decyzyjność.
To naturalne, że nawzajem wymieniamy się usługami – sprzedajmy i kupujemy. Zdecydowanie jednak odpycha mnie strategia opierająca się na „niepowtarzalnych okazjach”, promocjach i strachu. Lubię marketing od serca do serca. Gdy sprzedający wychodzi z założenia, że ja – klient wiem najlepiej, co jest dla mnie najlepsze.
Czy był to mój poranny trigger? Niekoniecznie, żadnych większych emocji to u mnie nie wywołało, ale jakby nie było zaważyło o anulowaniu subskrypcji.
Dzisiaj jednak nie będziemy rozmawiać ani o marketingu, ani o strategiach sprzedaży, ani też o triggerach. Będziemy rozmawiać o GLIMMERACH. Czy znasz to pojęcie? Ja nie znałam, choć praktykowałam każdego dnia…
U mnie to trochę tak jak z pisaniem.
Metodę czarowania rzeczywistości za pomocą pisania zaczęłam świadomie stosować jakieś 3-4 lata temu. Oczarowana prawem złożenia, afirmacjami i tym, jak duży wpływ na moje życie mają moje myśli, zaczęłam dodatkowo pisać w nowy (stary) sposób.
Zapisywałam moje afirmacje w postaci długich notatek opisujących mnie, moje wartości, cechy, pracę, życie w sposób wymarzony. Mówię o tym „pisanie o sobie najlepiej”. Gdy jednak przeglądałam kiedyś moje notatniki sprzed około 7-9 lat, okazało się, że już wtedy pisałam dokładnie w taki sam sposób… (nie znałam pojęcia, ale praktykowałam)
To był trudny czas w życiu mojej rodziny. Nie miałam za bardzo pieniędzy na kursy czy sesje u healerek… jedyne, co miałam, to notesy. Naprawdę zdziwiło mnie to, co przeczytałam… nie lamentowałam, nie wyrzucałam w nim swojej złości, nie użalałam się nad sobą. Pisałam same pozytywne słowa. Dzień po dniu. Nawet zalana łzami. Każdego dnia umacniałam w sobie obraz zmiany, która faktycznie niedługo potem się urzeczywistniła i pożegnaliśmy raz na zawsze rządy alkoholu. Dlatego mówię, że „wypisałam swoje życie w notesie”.
Codzienne pisanie to mój glimmer No. 1
„Glimmery to małe, subtelne momenty, które sygnalizują naszemu układowi nerwowemu poczucie bezpieczeństwa, spokoju i przyjemności.”
Kiedy jeszcze korzystałam z insta obserwowałam modę na „układ nerwowy”. Sama pokusiłam się o zakup freebie za 37 zł z kilkoma regulującymi ćwiczeniami. Cóż… ehm ehm… były ładnie opisane – otwórz się na przyjmowanie dużych kwot pieniędzy 😉 Czy jakoś tak. To nic, że po kliknięciu w tę reklamę, algorytm zasypał mnie setkami darmowych ćwiczeń… Tak! – złapałam się na marketing FOMO 🙂
Wracając do samego układu nerwowego…
Czy to rzeczywiście jest tak, że nagle ktoś dokonał przełomowego odkrycia i stworzył te wszystkie ćwiczenia?
Jak udało nam się przeżyć do tej pory bez nich?
Regulujemy się naturalnie za pomocą drobnych codziennych przyjemności
Glimmery to elementy naszego życia, które naturalnie wywołują w nas przyjemność, błogość, radość. Mogą to być dźwięki, zapachy, czynności, słowa, smaki, ludzie i wiele więcej, co wpływa kojąco na układ nerwowy.
Pomyśl… jak przyjemnie się czujesz, gdy w mieszkaniu unosi się zapach Twojego ulubionego dania podsycając radość na posiłek? Jak przyjemnie się czujesz, gdy popijając espresso na balkonie słońce ogrzewa Ci twarz? Jak przyjemnie się czujesz, gdy w czasie wiosennego spaceru dotykasz pączków na krzewach bzu? Jak przyjemnie się czujesz, gdy Twoje dzieci wracają ze szkoły w dobrych humorach? Jak przyjemnie się czujesz biorąc kąpiel w wannie po całym dniu?
Glimmery nie są żadną techniką ani specjalnymi ćwiczeniami, to po elementy naszego życia, które, jeśli tylko im się uda, zdobędą Twoją uwagę, mogą niemal automatycznie wyregulować Twój układ nerwowy. W zasadzie nie musisz NIC WIĘCEJ ROBIĆ, poza byciem uważną.
Nazywam to Czułym Rytem. Czyli stylem życia, w którym działasz w zgodzie ze swoimi potrzebami, świadomie podejmujesz decyzje, nie forsujesz się, praktykujesz to, co Ci służy najlepiej i zasilasz uwagą to, co Cię wzmacnia, karmi, napełnia.
ŁATWO PRZEGAPIĆ SWOJE GLIMMERY.
Gdy Twoją uwagę pochłania scrollowanie, praca na komputerze, serialowanie. Gdy zezwalasz, by Twoimi zachowaniami i reakcjami sterowały emocje. Gdy bierzesz na siebie za dużo obowiązków i często odczuwasz zmęczenie. Gdy nie pozwalasz sobie na drobne chwile przyjemności…
Jestem bardzo ciekawa Twoich glimmerów! U mnie to ostatnio cytrynowy żel pod prysznic, sałatka z avocado i pomidorami, świeże lilie w wazonie, gładkie pięty 😉
Wszystkiego, co najlepsze

