Gdy uwagą nawigują przekonania o tym, że prawda, szczęście i miłość znajduje się poza nami…
Dzień dobry. W ubiegłym tygodniu pisałam o tym, że praktyka w rozwoju osobistym karmi naszą duszę, a tym, co ostatecznie się liczy jest relacja z samą sobą. Kontynuujmy tę rozmowę w kontekście przywiązania do świata zewnętrznego i szukania w nim pociechy. Zamiast w sobie.
[ Czym jest świat zewnętrzny? W moim podejściu do życia światem zewnętrznym są: moje ciało, ludzie, otoczenie, materialne przedmioty, rzeczywistość odbierana zmysłami. ]
Na bazie moich doświadczeń widzę dzisiaj bardzo klarownie to, że im więcej warunków kazałam spełnić światu zewnętrznemu, tym moje poczucie niezadowolenia narastało.
Bowiem spełniony warunek zaspakaja, ale niespełniony frustruje. Wpędza w stan poczucia winy, że robisz coś źle, niewystarczająco się starasz, za mało afirmujesz.
Uzależniasz swoje szczęście od tego, co widzisz wokół, a że jesteś bombardowana każdego dnia informacją o tym, że „mieć” jest lepsze niż „być”, to rozczarowanie życiem Cię przytłacza.
Nie ten facet, nie ten samochód, nie to mieszkanie, nie ta praca, nie ci przyjaciele, nie ten stan konta, nie ta pogoda itd…
Oczekiwania, wymagania, zmiany wprowadzane siłowo lub co gorsza, żądanie zmian u innych, nie wzbogacają życia w żaden sposób. Zaspokojone dają chwilowe uczucie sytości, jednak w perspektywie długofalowej nie mają zazwyczaj większej wartości.
Osobiście uważam, że i „mieć” i „być” są ważne z tym, że
BYĆ to fundament, a MIEĆ to efekt BYCIA.
Przez wiele lat zupełnie tego nie rozumiałam. Moje ego się gotowało. Pragnienie posiadania rzeczy, o których marzyłam, a które widziałam daleko poza moim zasięgiem, wzbudzało we mnie poczucie niesprawiedliwości. Totalnie identyfikowałam się z myślą, że kobieta mocy nie boi się śmierci, ale tego, że nie przeżyje życia wedle swoich pragnień. Wpadałam w ciemną rozpacz, obwiniając się o taki stan rzeczy. Co ciekawe, jednocześnie „wiedząc” o tym, że tworzymy z wewnątrz na zewnątrz… Wiedząc, ale nie czując i nie praktykując.
Odpowiedzialnością za nasze szczęście obciążamy również innych ludzi
Z jednej strony taka jest natura człowieka, że chce być w grupie, chce iść z drugą osobą pod rękę przez życie, chce kochać i być kochany. Z drugiej jednak, na koniec dnia jesteśmy indywidualnościami, które pozostają same ze swoimi myślami i uczuciami. Jeśli w tym momencie uzależniasz swój stan od kogoś, kto leży obok albo tego, że nikogo nie ma, to jasna informacja, że nie jesteś w swoim życiu na piedestale.
Ta historia o dwóch połówkach jest urocza, ale według mnie zupełnie mija się z prawdą – nie chodzi o to, by się uzupełniać, ale by z poziomu dwóch pełni sobie partnerować.
Jak przy-wiązać się do siebie?
U mnie kawał dobrej roboty zrobiło pisanie o sobie najlepszych, często wyolbrzymionych rzeczy. Codziennie chociaż kilka zdań zapisuję w takim właśnie stylu. Ponadto spędziłam setki godzin na pisaniu o tym, że moje samopoczucie nie zależy od niczego i nikogo na zewnątrz. Następnie – odpuszczanie. Długo nie rozumiałam tego procesu, ale dzisiaj nauczyłam się łączyć go z oddychaniem. Nie rzucam w eter „odpuszczam”, bo to nic nie dawało, ale robię głęboki wdech i z głębokim wydechem czuję odpuszczanie, rozluźnianie ciała, na koniec uśmiecham się do siebie. Kolejna rzecz, to akceptacja tego, co jest. Tylko nie mam na myśli porzucenia dążenia do polepszania swojego życia, ale złożenie broni. Akceptacja łączy się z zaufaniem, że wszystko jest tak jak ma być i to, czego pragnę przyjdzie do mnie samo.
Podsumowując, w moim odczuciu do tego, by od-wiązać się od przekonania, że świat zewnętrzny zaspokoi Twoje pragnienia, jest przy-wiązanie się do siebie polegające na odkryciu w swoim wnętrzu miejsca wiecznego spokoju.
DO NOTESU
Sporządź jak najobszerniejszą listę ludzi i rzeczy, do których czujesz przywiązanie lub których posiadanie Cię uszczęśliwi. Być może nie wyobrażasz sobie bez niż życia albo masz poczucie, że nadają mu wyjątkowej wartości. A może Twój umysł napełnia lęk o możliwości ich utraty?
Następnie przypatrz się tej liście dokładnie. Czy to jest prawda, że ci ludzie i te rzeczy Cię uszczęśliwiają/uszczęśliwią? Powiedz do każdej z nich:
„W głębi serca wiem, że wcale mnie nie uszczęśliwiasz.”
„W głębi serca wiem, że nawet, gdy cię zdobędę, nie poczuję się szczęśliwa.”
Co czujesz, czy sprawia Ci to trudność, czy zmienia się coś w Twoim ciele? Zapisz swoje obserwacje, wyciągnij wnioski.

