Pamiętam, jak parę lat temu wracałam z weekendu w górach, czekałam na odjazd mpk i na przystanku autobusowym zobaczyłam plakat „SŁOWA MAJĄ MOC”. To był czas, gdy wręcz siłowo chciałam poznać swoją misję, pragnęłam posiąść tajemną wiedzę o celu mojego istnienia. Zadawałam pytania, szukałam, testowałam, ale wszystkie moje działania wynikały z narzuconej sobie presji. I nagle pojawił się on – niewinny plakat, do którego szeroko się uśmiechnęłam, który poruszył we mnie czułe struny, odpowiedź została mi podana na talerzu.
Mój figlarny umysł jednak przez kolejne lata sabotował moje przedsięwzięcia. Tak, podejmowałam wiele prób tworzenia ofert opartych na słowach… W 2019 roku stworzyłam arkusze do journalingu, które nazwałam zeszytoterapią. Chwilę później zajmowałam się słowami w tzw. „duchowym marketingu”. Następnie zapraszałam na indywidualne współprace nad opisami „o mnie”. Zbierałam historie kobiet do publikacji na mojej stronie jako inspiracje dla innych. A trzy lata temu miałam już nawet spisane fundamenty mojej marki opartej na słowach, przygotowaną komunikację, stronę w procesie tworzenia…
Krążyłam wokół „mojego tematu”, robiłam małe kroczki, jednak za każdym razem traciłam zapał. Poznawałam osoby, które znają się na tym lepiej, podkopywałam wiarę w siebie, umniejszałam swoim naturalnym zdolnościom do prowadzenia. (Brzmi znajomo?)
Mimo że od zawsze doskonale wiedziałam, co jest moje, co mi w duszy gra, kręciłam sterem w stronę obcych lądów.
Opowiadam Ci o tym, bo doskonale znam to uczucie — gdy rozbijasz się po cudzych portach, nie mogąc złapać północy w kompasie.
Gdy kokietujesz samą siebie udając, że Ty nie wiesz, że to nie o Tobie, że przecież Ty nie możesz, nie dasz rady, nie potrafisz, za mało wiesz itd… Odbiera to energię do robienia czegokolwiek, bo cały czas czujesz wewnętrzny konflikt, że to, co robisz nie jest tym, co chcesz robić.
Błądzisz nie dlatego, że nie wiesz, czego chcesz, lecz dlatego, że masz tysiąc powodów, by wierzyć, że rejs katamaranem ku swojej północy jest dla Ciebie niemożliwy. To jest historia o braku zaufania do siebie, swojej mocy i tego, że to wystarczy, by stworzyć północ o klimacie słonecznej Italii.
Gdzie jest Twoja północ?
Czy idziesz za głosem swojego serca? Za kompasem, który wskazuje Ci kierunek? Czy uciszasz go racjonalnymi analizami? – Tak, to są dobre pytania do journalingu.
Życie wokół nieustannie urzeczywistnia to, czym karmimy naszą podświadomość. Jeśli karmisz ją słowami, że musisz, że nie możesz inaczej, nie ma innego rozwiązania, nie oczekuj, że świat rozwinie czerwony dywan i pokaże odwrotność. Właśnie pokaże dokładnie to, czym się objadł.
Gdy ciągle podbijasz w sobie przekonania o tym, że nie znasz swojej misji, nie wiesz, co masz ze sobą zrobić (jak robiłam ja), utrzymujesz stan zawieszenia, tzw. komfortu. I pogłębiasz swoją frustrację lub zgorzknienie.
Żeby dostroić się do wiedzy, którą chcesz poznać, przede wszystkim trzeba zmienić te słowa. Potrzebne tutaj są jasne polecenia powtarzane np. przed snem – „ja robię to, co kocham, pomagam kobietom i otrzymuję cudowne wynagrodzenie”, „ja zawsze wiem, co jest dla mnie najlepsze”, „ja zawsze idę za głosem mojej intuicji”, „ja żyję w zgodzie z moim powołaniem” itp.
Wiem, że odpowiedzi już są w Tobie (to nie wyświechtany slogan), że słyszysz je od czasu do czasu, może czasem Ci się przyśnią, może czasem zakują, są tam cały czas.
Zatem:
Gdzie Ciebie prowadzi głos Twojego serca? Co jest Twoją północą? Czego sobie odmawiasz? Co jest Twoje?
Opowiedz mi o tym, kocham kobiece historie! Na każdą odpowiem projektorskim wglądem, który się we mnie pojawi, jeśli tylko mnie do tego zaprosisz. Niech będzie to Twój pierwszy krok na mapie odkrywania północy.
P.S. Kilka dni temu moja Siostra chwaliła mi się, że chodzi na indywidualne lekcje tańca. Przypomniała mi, jak w lutym, gdy miała mnóstwo racjonalnych wątpliwości, radziłam Jej, by spróbowała, bo inaczej nigdy się nie przekona, czy to dla Niej. Dziś żyje od lekcji do lekcji. Znalazła swoją północ.
DO NOTESU
Kontynuujemy serię ćwiczeń związanych z rozpisaniem swojej nowej tożsamości. Jak poszło Ci ćwiczenie z ubiegłego tygodnia? Jakie aspekty życia wypisałaś? Daj znać, co Cię zaskoczyło.
Ćw. 3.
Dzisiaj weź pod lupę wszystkie aspekty swojego życia, które wypisałaś ostatnio. Przeczytaj te opisy jeszcze raz. Może chcesz coś dodać? Może chcesz coś zmienić, bo Twoje pragnienie z poprzedniego piątku okazuje się dzisiaj być za małe? Śmiało, wprowadź poprawki. Lista musi żyć. To oczywiste, że się zmienia. Następnie odpowiedz na pytania: „co muszę w sobie zmienić, by wcielić w życie te pragnienia?”, „kim chcę (muszę) się stać, by to ucieleśnić?”.
Miłego pisania!

