Gdy przegrywasz z tym, kim jesteś naprawdę

Dzisiejszy list funduje Instagram i nasza nieszczęśliwa historia miłosna. Cóż. Każde z nas chciało czegoś innego. On – zasięgów, serduszek, tańców przed kamerą. Ja – grupy Kobiet, z którymi nadajemy na tych samych falach. 

To opowieść o tym, czego nie robić, jeśli jest to sprzeczne z Twoim system wartości i naturą energetyczną. Czego nie robić, gdy Twój system woła NIE, a Ty – tak trzeba. A ostatecznie i tak przegrywasz z tym, kim jesteś.

Minął już blisko rok. Tak. Rok marnowania energii i czasu przeznaczonej na próby prowadzenia konta na insta. O ile w ogóle można tak to nazwać… Założyłam w tym czasie kilka kont, które wielokrotnie przekształcałam, na których dodawałam rolki, po czym usuwałam, pisałam posty, które też kasowałam, no i wróciłam na start.

A miałam naprawdę świetny pomysł! Chciałam wysyłać co tydzień newsletter, budować listę z reklam i mieć system przyjaciółkowych poleceń.

Po drodze jednak pogubiłam się wśród instagramowych złotych porad… Przyjęłam, że prowadzenie konta w sm jest konieczne, a moją antypatię do nich tłumaczyłam sobie „negatywnymi” przekonaniami, które ehhhhh… przepisywałam… Czyżby nieskutecznie? 😀

I wiesz, to nie jest tak, że miałam negatywne przekonania o insta. Tylko tak, że założenia SM są sprzeczne z moimi wartościami.

Jestem przeciwniczką scrollowania, walki o uwagę, spędzania życia online.

Przecież ja kocham bliskie relacje, głębokie myśli, intymność listów. Pisząc czuję jakby to była nasza rozmowa przy kawie.

Nie czekam na serduszko od Ciebie, nie oczekuję chwalebnego komentarza, nie musiałam wymyślać chwytliwego hooka, byś otworzyła ten list. WIDZĘ CIĘ i piszę do Ciebie z przestrzeni mojego serca w zaufaniu, że te słowa wnoszą wartość do Twojego życia. Cieszę się na każde spotkanie. Ten list to dla mnie najprzyjemniejsze „zadanie” w ciągu tygodnia.

Mimo, że materiałów, które stworzyłam na przestrzeni tego roku na insta, jest tyle, co kot napłakał, to część mojej energii była tam uwięziona przez cały ten czas. MARNOWAŁAM ENERGIĘ NA MYŚLENIE. Na dumanie, plany contentu (:D) z AI, piękne okładki, kursy o insta. OlaBoga!

To klasyczny przykład tego, jak uciszanie głosu ciała separuje od swojej natury.

Potrzebowałam aż roku, by sobie to uświadomić. I wiesz co? Nie głaskałam się po głowie, opowiadając historię o tym, jak to się czegoś nauczyłam, tylko powiedziałam sobie wprost – „Lidka, przepaliłaś swój czas”. Przyznanie się przed samą sobą do tego, że to było głupie, tak po ludzku nazwanie rzeczy po imieniu, było bardzo uwalniające.

Pozostawiam Cię z tym lustrem, żebyś przyjrzała się dokładniej sprawom, w których uparcie trzymasz się jakiegoś schematu, zatrzymującego Cię w działaniu. Czy to na pewno jest Twoje? Co na to ciało? Co się stanie, gdy to odpuścisz? Jakie inne możliwości się przed Tobą otworzą?

Podziel się swoimi przemyśleniami
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze
Jeśli moje teksty wnoszą do Twojego życia wartość, możesz wymienić się energią przez Suppi.pl. Dziękuję!

Nie wierz mi na słowo - sprawdź sama, czy
pisanie rozwojowe działa

5-dniowy eksperyment - "a co Ci szkodzi?"
5 ćwiczeń, które wykonasz w 10 minut i doświadczysz na własnej skórze tego,
czy pisanie jest dla Ciebie
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x