Wiesz, ja kiedyś codziennie pisałam post na facebooka.
Pomysły wpadały mi do głowy ciągle i ciągle.
Kochałam to robić.
Nagle przypływał do mnie jakiś temat i pisałam.
Byłam na to bardzo otwarta.
Byłam właściwie jak radar, który wyłapywał z otoczenia i mojego wewnętrznego świata słowa, myśli, sytuacje i tworzył z nich dające do myślenia historyjki, w które wplatałam własne doświadczenia i refleksje.
W pewnym momencie ten wulkan pisarskiej ekspresji zastygł.
Początkowo nie wiedziałam, co się stało jednocześnie zauważając, że coraz więcej Kobiet przybywa do mnie, by tworzyć dla Nich strony internetowe…
Chciałam coś napisać, miałam pomysł, ale zaczęło brakować mi słów.
Wpadłam w przestrzeń pełną blokujących przekonań…
„kim ja jestem, by to pisać”
„nikomu to nie jest potrzebne”
„co powiedzą ludzie, gdy to opublikuję”
Nagle wszystko to, co dotychczas dla mnie nie istniało, zaczęło kopać mnie po kostkach.
Od tamtej pory pisałam niewiele. Przynajmniej publicznie.
I wiesz, okazało się, że całą tę blokadę twórczą poprzedziła INTENCJA.
Poprosiłam wtedy o to, bym mogła zarabiać pieniądze tworząc strony www, sprecyzowałam to, z kim chcę pracować, po co to robię, jaką mam w tym misję.
I to się spełniło.
Od tamtej pory mam dużo pracy i wymieniam ją na pieniądze, dzięki którym czuję się bezpiecznie w kwestii finansów.
Ja sama wybrałam to, że…
zaczęło brakować mi czasu na pisanie
przekierowałam uwagę gdzieś indziej
mój radar stracił uważność
No tak… tego chciałam i to otrzymałam.
Czego można chcieć więcej?
Jednak temat pisania powracał.
A za mną chodziły pytania…
„jak połączyć tworzenie stron i pisanie”
„czy mogę zarabiać tylko z pisania”
„czy tworzenie stron to moje powołanie”
I to rodziło we mnie rozterki.
Jednak… nie ufałam mojej intuicji lub raczej podważałam jej przekaz.
Ego mnie podjudzało – „masz to, co chciałaś, zarabiasz, o co znów Ci chodzi”
Prosiłam o rady innych ludzi: „co mam zrobić, co mam wybrać, co jest dla mnie lepsze, jak to pogodzić”
Prawda jest jednak taka, że gdybyś mnie zapytała, co kocham tak bardzo robić, że nikt nie musiałby mi za to płacić, bo i tak bym to robiła i co więcej mogłabym tak spędzić życie, to odpowiedziałabym: PISAĆ.
Stawiam się więc z powrotem.
Stawiam się przed Tobą.
Stawiam się przed Życiem.
Ale przede wszystkim stawiam się przed sobą samą.
Składam nową INTENCJĘ.
Taką, w której nie muszę wybierać albo – albo.
W której mogę robić to, co lubię robić, to, co daje mi pieniądze i mieć z tego wszystkiego wielką satysfakcję.
INTENCJĘ, która znów otwiera we mnie pisarski radar, ale nie zamyka innych drzwi.
Wszystkiego, co najlepsze
Lidia

